Makowiec był u nas w domu tylko na święta, co, oprócz wyśmienitego smaku, stanowi o jego wyjątkowości. Zawsze uwielbiałam słodką bakaliowo-makową masę, otuloną pierzynką z puszystego ciasta drożdżowego, polanego bielutkim lukrem. Zdaję sobie sprawę, że mój makowiec nigdy nie dorówna temu mojej mamy, ale postanowiłam spróbować swoich sił i zmierzyć się z niedoścignionym ideałem.

Składniki na dwa makowce:
  • 3 szklanki mąki (plus trochę do podsypania)
  • 45 g świeżych drożdży
  • 180 ml mleka
  • 150 gramów stopionego masła lub margaryny do pieczenia
  • 5 łyżek cukru
  • łyżeczka cukru waniliowego
  • 6 żółtek
  • szczypta soli
  • kieliszek rumu lub wódki (50ml)
  • puszka masy makowej (850 g)
  • lukier: cukier puder + odrobina soku z pomarańczy + odrobina wody + skórka z pomarańczy
Lekko podgrzane mleko łączymy z drożdżami, szczyptą soli, łyżką cukru oraz mąki i odstawiamy na pół godziny w ciepłe miejsce, aby drożdże urosły. Żółtka ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym, a masło rozpuszczamy. Czas połączyć ze sobą wszystkie składniki; mąkę mieszamy z zaczynem drożdżowym, dodajemy słodkie żółtka i stopione masło oraz kieliszek czegoś mocniejszego (rumu lub wódki). Masę porządnie wyrabiamy łyżką drewnianą, a potem odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę.
Przyznam, że odrobinę ułatwiłam sobie pracę używając gotowej masy makowej, ale wiecie, że przed świętami każda chwila jest na wagę złota.
Gdy ciasto podwoi swoją objętość, dzielimy je na dwie części i delikatnie wałkujemy. Piekarnik nastawiamy na 190°C. Każdy płat ciasta pokrywamy masą makową i zwijamy w roladę. Makowce smarujemy rozkłóconym białkiem, układamy na blaszce i pieczemy 35 minut, aż będą rumiane. Po wystygnięciu ciasto lukrujemy i ozdabiamy.
IMG_0920